Powstała pierwsza książka o pornografii dla dzieci. Autorka zalana falą krytyki

Ponad 2 tygodnie temu, 2017-09-30 Świat
komentarze ()
Powstała pierwsza książka o pornografii dla dzieci. Autorka zalana falą krytyki

Powstała pierwsza książka o pornografii dla dzieci. Autorka zalana falą krytyki

Ponad 2 tygodnie temu, 2017-09-30 Świat

Psycholodzy i rodzice są zbulwersowani książką. Pisarka przekonuje, że książka jest dobra, a dzieci potrzebują wiedzy na temat pornografii.

 

Gro Dahle to autorka ponad 30 książek dla dzieci, która jest w Norwegii dobrze znana i była dotąd lubiana. Jednak po publikacji "Sezamie, sezamie" pod adresem pisarki popłynęła fala krytyki ze wszystkich stron.

 

Otrzymuje anonimowe telefony i listy, w której przeciwnicy książki wyzywają ją i opluwają. Krytycy zarzucają jej, że tak obcesowe przestawianie spraw szkodzi dzieciom i wprost nazywają to szerzeniem pornografii.

 

Chodzi w szczególności o dość wulgarne, szczególnie dla młodszych dzieci, rysunki autorstwa 27-letniej córka pisarki Kai Dahle Nyhus.

 

Książka przestawia historię małego Ala, który ma pokój ze starszym bratem Kasem. Kiedy jest sam w pokoju Al natyka się w komputerze na strony pornograficzne.

 

 

Mama chłopca przyłapuje go podczas ich przeglądania. Wówczas wyjaśnia synowi, czym jest pornografia, nazywając ją rodzajem fantastyki.

 

Dahle, która z wykształcenia jest psychologiem, a ponadto matką trójki dzieci, odpiera zarzuty i przytacza statystyki organizacji EUkidsi, według których pornografię w Norwegii ogląda prawie 90 proc. chłopców i 30 proc. dziewczynek w wieku 9-16 lat.

 

To najwyższy wynik w całej Europie. Tymczasem jednak bohater jej książko nie ma lat 9, ale jest o dwa lata młodszy.


Psycholodzy twierdzą, że dzieci w tym wieku nie są w stanie wyobrazić sobie i zrozumieć pewnych kwestii.

 

Jednak zdaniem Dahle, jeśli dzieci nie rozumieją, to książka da rodzicom okazję, by z nimi o tym porozmawiać i wyjaśnić sceny seksu na rysynkach.

 

Zdaniem autorki to dobrze, jeśli książka prowokuje do dyskusji i pobudza myślenie. - Uważam, że to nie jest książka pornograficzna - mówi Dahle w rozmowie z dziennikiem Dagbladet.

 

Jak zauważa, dzieci praktycznie od przedszkola mają wyjątkowo ułatwiony dostęp do pornografiii w telefonach i tabletach. Dlatego trzeba o tym więcej rozmawiać - sugeruje Norweżka.

Kontrolerzy biletów w szoku. Ta decyzja sądu pozwoli ci jeździć komunikacją miejską ZA DARMO!

Następne newsy »